Dobra rada: patrz częściej na to, co się dzieje wokół. Uważnie. To bywa pożyteczne. I przestań w końcu karmić, tulić i pieścić swoje kompleksy.
- Aleksandra Ruda ; Odnaleźć swą drogę ;
Świat składa się dziś z bylejakości, posypany lukrem brokatu, daje iluzję tandety. Złożony z kiczu, zbudowany na piedestale wielkich słów, które niosą przesłania, skłaniają do refleksji, budują w nas poczucie wyższości, układają obrazy składające się na sztuczność i kłamstwie. Tak bardzo zabrnęliśmy daleko w to co cieszy nasze oko iż wielkim zdziwieniem jest świadome oszukiwanie naszej świadomości. I na cóż nam piękne obrazy, skoro są przetwarzane przez filtry które gładzą wszelkie kanty, nierówności, łykamy każdą informację jak kaczka chleb, powodując że nasza samoocena nie tylko weryfikacji świata, informacji ogólnej, przyjmowanej krytyki wobec siebie, bo kto jest surowy w ocenie samego siebie jeśli nie my? Nasze poczucie wartości spada diametralnie widząc co się wyprawia wokół nas, nie trzeba daleko szukać, wybiegać w kosmos by z lunetą przy oku zobaczyć to co jest zamazane i mgliste. Weźmy na ten przykład zdjęcia wrzucane w socjal media, jakże są ugłaskane, piękne, wręcz idealne, twarze tych osób nie noszą cech ani śladów wszelkich skaz, bez zmarszczek, cofamy się w czasie, jedynie metryki nie da się cofnąć, może to i dobrze? Doprowadziliśmy do sytuacji w której obroną naszą i atakiem na informację o stanie naszego wyglądu jest brak akceptacji na czas którego nie da się zatrzymać. To niestety stawia nas w poczuciu bezradności, bo filtry nakładane na zdjęcia, jeszcze się bronią, można je wykorzystać, wrzucić i pokazać do ogólnej weryfikacji. W taki sposób okłamujemy nie tylko siebie ale społeczność. Co autor ma na myśli, co chce przekazać? Jakież wielkie jest nasze zdziwienie kiedy spotykasz tą osobę oko w oko, oceniasz ją z gruntu niedowiarka, bo na genialnych fotach widziałaś cudowną osobę o idealnych konturach twarzy, sylwetce którą zazdrościłaś, a tutaj masz obraz żywej istoty która daleko odbiega od normy, łapiesz się na tym że nawet zdjęcia zmieniły twarz, kolor włosów, oczów, zakryły to i owo, stawiając niemal do pionu inną postać. Na co to robimy, po co okłamujemy siebie, innych, na cholerę nam ta magia która sprawia że widząc siebie jako ideał, coraz bardziej nie akceptujemy siebie, krytycznym okiem oceniamy to co zmienić się nie da, lub jeśli już to płacimy duże pieniądze które nie dają gwarancji powodzenia na przyszłość, są powtarzane, z bólem i heroiczną walką o zatrzymanie czasu. A tego się nie da zatrzymać. Coraz bardziej podupadamy psychicznie na duchu, potrzebujemy wsparcia słów osób które wbijają nam do głowy to co stanowi normę, za jedyne pieniądze, mamy poczuć jak wzrasta nasza samoocena, uwierzyć w moc przesłania że my możemy wszystko, wystarczy się polubić, pokochać, utulić słowami, zadbać o siebie od wewnątrz i zewnątrz bylebyśmy zaznali spokoju, dlaczego tak bardzo jesteśmy nie ufni wobec słów innych którzy nas chwalą, czego się boimy, tego że to ułuda, bo ktoś serwuje nam ułamek prawdy. Niedowierzamy, bronimy się komentując siebie: ; No co ty, zobacz jak ja wyglądam, tu zmarszczona, tam kilogramy ; i ten ktoś słuchając naszej krytyki już wie że jesteś słaba, że nie chronisz siebie, że widzisz siebie jako zastraszoną osobę którą łatwo złamać. Nawet jeśli mamy pewne nie dociągnięcia to tak wyglądamy, łatwiej to zaakceptować niż wiecznie sie zadręczać, wychodząc na przeciw z odwieczną walką, dietami, zmianami w postrzeganiu świata, szukasz dróg, drzwi wyjścia by szybko odmienić swój los. Nie da się? Wszystko się da, każdy chce dzisiaj zmiany na cito, na pozytywne wibracje, ma być szybko i bezboleśnie, zmiany które w nas zachodzą mają powalić na kolana, nie siebie - osobę która jest wykonawcą, ale resztę świata. By każdy powiedział WOW, ale dokonała zmiany, ile ją to kosztowało? Wie sama. Przeważnie od tych wyższych celów, jest Nowy Rok, składamy solenne przyrzeczenia, obietnice, układamy się z naszymi postanowieniami, deklarujemy wielkimi literami, przypieczętowujemy kładąc nacisk na wiarę że uda się, tym razem się uda, zgubimy zbędne kilogramy, uciekniemy od nałogów, mogę wszystko, wystarczy chcieć. Na pewno? Słowa mają moc sprawczą, ale są tylko słowami jak i obietnice, słomkowy zapał, jak domek z kart czy dom stawiany na piasku...wystarczy podmuch wiatru, jedno potknięcie by złamać wszelkie narzucone zasady. Koniec kropka, wracamy do punktu wyjścia. Łatwo z gęby zrobić laczka. Najprościej, najłatwiej, dążenie do celu to upór i wielki wysiłek jaki musimy zrobić, u pocić się, namęczyć, na wyginać po to by osiągnąć sukces. W tym pomagają słowa które napędzają pozytywnie, właśnie dobrego, sprawdzonego Kołcza który wie co należy zrobić by zmiana przebiegła właściwie, stać się egoistą tego celu, by widzieć tylko nasz własny punkt odniesienia, z czasem on przeradza się w coś wielkiego, z czego inni korzystać będą pełnymi garściami. Osoba która na przykład jest uzależniona, przechodzi własną weryfikacje, udaje się do punktu A, by rzucić nałóg musi dokonać decyzję o leczeniu, odnosi się nie tylko do naprawy zdrowia, psychiki, ale przewartościowania wszystkiego, zwłaszcza rodziny, finansów. Ta droga jest usłana wielkimi ostrymi kamieniami, ale czy nie warto próbować, zmieniać, modelować naszą rzeczywistość by uzdrowić siebie? Słowa Kołcza to nie tylko mądrość teoretyczna, na podstawie doświadczeń możemy na prawdę wiele dokonać by nasze życie przeszło metamorfozę. A czasem, wystarczy tylko siebie polubić, spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie ; JESTEM PIĘKNA, JESTEM MĄDRA ; zadbać o siebie, bo kto ma to zrobić jeśli nie ja, w końcu sama wiem co dla mnie jest najlepsze.
Komentarze
Prześlij komentarz