Babcia.

 Zostałam babcią, a to poważna sprawa. Raczej indywidualna, jakie my rodzice mamy wpływ na to kiedy zostaniemy dziadkami. Dzieci nas nie pytają o zdanie, bo są dorośli, a jeśli już posiadają dowód osobisty uważają że mogą robić wszystko ze swoim życiem bez pytania rodziców o zdanie. I potem stawiają nas przed faktem dokonanym i masz babo placek, a raczej śliczną, zdrową wnusię. I tutaj skłaniam się do dygresji o upływie czasu, bo czas niestety działa na naszą niekorzyść i nas posunął. Kurcze, jestem skłonna twierdzić że przeleciał z szybkością światła, dopiero co, jakby wczoraj sama leżałam na wypłowiałej kozetce ( na szczęście nie darłam się w niebogłosy ), rodziłam dzięki metodzie Cięcia Cesarskiego córcię tak małą i kruchą, że jej bezbronność mnie rozczulała. Nie mogłam się napatrzeć, nadziwić że w mojej macicy rósł mały człowiek który się rozwijał z miesiąca na miesiąc. Dziś sama będąc kobietą stała się matką, a my spadliśmy o jedno oczko albo jak kto woli wskoczyliśmy na wyższy level. I co tu dużo mówić: jestem babcią a dziadek jako maż babci zazdrości mego stanu. Chociaż sam jest pierworodnym dziadkiem u wnuka śmiem twierdzić że podział został podzielony sprawiedliwie i adekwatny do naszego stanu ducha. Jedynym mankamentem jest i są kilometry i tudzież odnoszę nieodparte dziękczynne powinszowania i ukłon w stronę technologii cyfrowej, bo czym bylibyśmy my jako dziadki bez wszelkiej dostępnej informacji o stanie zdrowia, rozwoju i wszelkich kłopotkach czy radościach gdyby nie nagrania czy rozmowy video. Sama nie mogę uwierzyć że nadszedł ten czas, kiedy to ja w wieku dojrzałym stałam się...tutaj także skłonna jestem zawiesić się na chwilkę nad stwierdzeniem koleżanki mojej z piaskownicy ; ale przecież babcia to o lasce chodzi, a ty jesteś młoda ;. I nagle okazuje sie że wspomnienia podesłały mi obraz innej znajomej która została babcią w wieku bodajże trzydziestu pięciu i jakże zawsze kłamała o swoim statusie babci, że ona babcią nie jest. Łatwo się wyprzeć w teorii, gorzej w praktyce. Wstyd nas zżera? Boimy się reakcji, kogo, ludzi nam obcych? Trzeba wziąć na klatę fakt że taki stan rzeczy jest i się już nie zmieni. Dla mnie to duma, bo raz że wnusia jest w posiadaniu babci która jest właśnie jeszcze młoda, silna, z głową pełną pomysłów, to na domiar czy wiek to nie liczba? a jakie to ma znaczenie. Kolejna znajoma znowu podesłała mi myśl że nic tylko umierać, a skoro ona była kobietą samotną, bez chłopa, uważała że już nic w życiu ją nie czeka bo kto by się pofatygował o posiadanie starszej pani. I niby jesteśmy świadomi, żyjący w dwudziestym pierwszym wieku, a takie siano z butów i głowy wystaje. Ja jako kobieta pracująca, spotykam różne osoby w postaci płci pięknej a tak zabobonne, tak zacofane w swoich przekonaniach, staromodnych, wyświechtanych przez fobie, strachy i lęki, gusła wpajane przez nasze babki że zdumiewa mnie wiele form rozumowania. Kiedyś samotna kobieta która zaszła w ciążę, a nie daj Boże porzucona była pośmiewiskiem nie tylko za siebie ale za rodzinę, bo co ludzie na wsi powiedzą skłaniało do postawienia ostatniej i ostatecznej kropki nad i. Kobieta zawsze miała pod górkę, facetowi zauważcie wiele rzeczy uchodziło na sucho, zawsze dało sie to podpiąć pod pręgież bycia tylko facetem a oni to wiadomo jacy są, kobieta natomiast musi błyszczeć przykładem, być niepokalana, czysta, pracowita, elokwentna, ułożona, najlepiej taka która poda mężowi piwo po pracy i upierze brudne skarpety. Będzie żyć pod jego dyktando, bez efektów specjalnych, chyba że stanie okoniem i wywalczy o własne prawa na własnych zasadach. Takich osób jest mało, a jeśli już się zdarzą to bardzo podziwiam ich upór do dążenia do własnych celów, prą naprzód jak taran. Teraz tylko patrzę kiedy maleństwo przywiozą rodzice, wyobraźcie sobie że to już przeszło miesiąc jak jest w śród nas a my jej jeszcze nie widzieliśmy, bo kilometry, bo praca i obowiązki a przecież jeszcze jest młody i jego przygotowania do bierzmowania.  Zostałam babcią a syna mam w wieku piętnastu lat więc można rzec rozdarta lub rozdwojona jak jaźń którą posiadamy. Ale jakże szczęśliwa jestem że możemy już niedługo wziąć na ręce wycałować, przytulić i otoczyć dziadkową miłością, bo ta miłość już jest inna. Czytając Grocholę ona wyobrażała sobie siebie jako babcię która będzie nosić, całować, śpiewać, uczyć wierszyków, szaleć na placach zabaw, a wyszło jak zawsze, rozpieszczamy dowoli kiedy oko matki nie widzi. Mam nadzieję że nasza córka pozwoli rozpieszczać do woli, będzie pięknie. Bo życie jest piękne, kiedy człowiek nie ogląda telewizji, nie słucha polityki a nuży sie w muzyce i własnej wyobraźni. 


Komentarze

Popularne posty